niedziela, 30 stycznia 2011

The Australian Pink Floyd zagrali w Bydgoszczy


Uznawany powszechnie za najlepszy tribute band na świecie, zespół dał 25 stycznia kolejny koncert z nowej trasy Pink Floyd`s "Greatest Hits World Tour 2011".

Kapela, jak sama nazwa wskazuje, grająca utwory legendy rocka Pink Floyd, już czwarty raz odwiedza nasz kraj, gdzie tym razem da 7 koncertów. We wtorek wieczorem cover band po raz trzeci zawitał do Hali Łuczniczka, gdzie i tym razem dał z siebie wszystko.

Założona w 1988 roku formacja składa się z miłośników muzyki Pink Floyd, którzy dwadzieścia lat temu, postanowili stworzyć grupę wykonującą tylko i wyłącznie przeboje jednej z najważniejszych kapel wszech czasów. Kiedy członkowie prawdziwego zespołu z powodu nieporozumień nie grali już razem, cover band okazał się wspaniałą okazją do usłyszenia nieśmiertlenych piosenek Pink Floyd na żywo. Choć kapela do tej pory ma swoich przeciwników, którzy uważają, że działalność The Australian Pink Floyd Show to zwykłe i do tego słabe kopiarstwo, rekomendacji zespołowi udzielił sam David Gilmour - gitarzysta, kompozytor i wokalista Floydów.

I słusznie, bo band, choć oczywiście nigdy nie zastąpi oryginału, pokazuje na żywo czym jest fenomen Pink Floyd. I takie też jest pierwotne założenie TAPFS. 20 lat wytężonej pracy nad utworami legendy rocka psychodelicznego oraz show na żywo, doprowadziło The Australian Pink Floyd niemalże do perfekcji. Niezwykle efektowne zaplecze całego show od strony wizualnej, jak i dźwiękowej, a przede wszystkim doskonała wręcz technika muzyków, powala nieraz najbardziej zatwardziałych fanów Floydów, którzy słyną z upartości i zawziętości w swoich poglądach na temat muzyki. Francuski Le Monde kilka lat temu nie bez powodu wzywał fanów Pink Floyd ''do nie uderzania pięściami w powietrzu''.

Jedyne czego brak tej formacji, to kontakt z publicznością, o który prawdziwi Floydzi dbali skrupulatnie. Choć na jednej z najbardziej znanych i głośnych tras ''The Wall'', postawili przed publicznością mur, który oddzielał ich od muzyków, fani wspominali występy jako jedne z najbardziej niezwykłych przeżyć. Fenomen i twórczość Pink Floyd to jednak zjawisko, którego nie sposób wyjaśnić w kilku zdaniach. TAPFS starają się przybliżyć swoją działalnością geniusz oryginału. I bez względu na to, jak wielkim miłośnikiem Pink Floyd się jest, pokłon cover bandowi oddać trzeba, bo każdy z nas może usłyszeć na żywo przeboje, których być może nigdy nie będzie mógł usłyszeć na żywo. Poza tym faktem, jest też popularność i świeżość, jaką dzięki koncertom TAPFS, nadają oryginałowi. Jak mówił w jednym z wywiadów klawiszowiec The Australian Pink Floyd Show, Jason Sawford ''wydaje mi się, że ich muzyka cieszy się dziś nawet jeszcze większym powodzeniem niż w przeszłości, a to dlatego, że stała się ona powszechnie znana i jest kochana teraz na całym świecie''.

Sądzę, iż fan spragniony usłyszenia na żywo takich perełek jak ''Time'', ''Another Brick In The Wall Part II'' czy ''Shine On You Crazy Diamond'', z czego ostatni utwór to chyba najlepsze wykonanie TAPFS, chętnie przyjdzie na koncert. Dla najbardziej wybrednych zostają też kwadrofoniczny dźwięk i efekty świetlne doskonale komponujące z muzyką. No i kilka ciekawych niespodzianek, które The Australian Pink Floyd Show już wcześniej zapowiadali. A do zobaczenia cover bandu zostało jeszcze trochę czasu, bo zespół zagra w przeciągu najbliższych dni w Warszawie, Lublinie i Katowicach.

1 komentarz:

  1. Mistrzów i tak nic nigdy nie przebije, ale ich cover band trzeba przyznać się stara. To się ceni.

    OdpowiedzUsuń