Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Czarne Kasety powracają. Recenzja"Middle Class/Black City"

Słuchanie The Black Tapes nie przystoi grzecznym dziewczynkom i przykładnym chłopcom. I nie jest to wcale hasło promujące twórczość warszawskiej ekipy. Slogan ten winien być przestrogą dla ludzi lubiących konwenanse, ciszę i muzyczny porządek. Kompilacja "Middle Class/Black City", która poza owym materiałem zawiera także starsze dokonania kapeli to gigantyczna dawka dobrego garażowego rocka rodem z Wielkiej Brytanii. No ale ile można pisać o tym, że chłopcy grają jak rasowi Brytyjczycy skoro od kilku lat zabawiają polską publikę i z powodzeniem podbijają listy przebojów stacji rockowych?

Może i Wyspiarze przodują obecnie w produkcji takich bandów, ale artyści z nad Wisły udowadniają, że wychodzi mi to równie dobrze jak i nie lepiej. Ciekawą kombinacją okazał się pomysł z zestawieniem materiału sprzed 5 lata oraz najświeższych dokonań Czarnych Kaset, które w rezultacie dają słuchaczowi wgląd na zmiany jakie przeszła kapela na przestrzeni tych kilku wiosen. Nie ma co ukrywać, iż jest to metamorfoza  iście pozytywna.

Może samo słowo metamorfoza jest tu lekkim nadużyciem (słuchacz nieosłuchany w gitarowym rocku nie dostrzeże zapewne żadnej różnicy. Rock jak rock...) jednak trudno nie zauważyć delikatnego zwolnienia tempa, które zbliża band jeszcze bardziej do zachodnich standardów grania niż poprzednie wydawnictwa. Mimo tej subtelnej zmiany kierunku na "Middle Class" wciąż wyczuć można ''clashowe'' klimaty, które dla bandu są jedynie atutem, a może i asem w rękawie - nie zawsze każdemu przecież udaje się z takim wyczuciem zahaczyć o twórczość guru muzyki gitarowej jaką jest legendarny The Clash.

Cieszy mnie też niezmiernie fakt, że dobrze przyjmowana działalność The Black Tapes pokazuje, że rock w Polsce nie musi powielać schematów utartych przez starych wyjadaczy, których radiowa hegemonia nie ma końca. Nikt przecież nie powiedział, że dobra gitara musi iść w parze z polskim tekstem na dodatek nad wyraz poważnym i najlepiej w biało-czerwonych barwach. Pozbądźmy się stereotypów na temat pewnych gatunków i podgatunków muzycznych i ich pochodzenia narodowego. Muzyka to muzyka, tutaj nie ma czasu na takie ceregiele.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Ponowne narodziny Madonny: recenzja płyty "MDNA''


Co złego można napisać o albumie, który w przeciągu zaledwie trzech tygodni pobił wszelkie rekordy sprzedaży i zawładnął parkietami na całym świecie? Okazuje się, że wiele zważając na liczbę mało przychylnych nowej płycie Madonny recenzji jakie ukazały się po debiucie "MDNA". Krytycy zagraniczni trzymają się do albumu z dystansem, polscy nie zostawiają na krążku suchej nitki (czy tylko ja zauważam tendencję do krytykowania przez polskie media tego co przez resztę świata jest
ocenianie raczej pozytywnie?). Nie mam zamiaru powielać schematów "ekstremalnie fundamentalistycznych krytyków" i skupić się raczej na licznych walorach 12. wydawnictwa proponowanego przez Królowe Pop.

Nie znaczy to jednak, że jest to album bez skazy, może nawet liczne jego rysy sprawiają, że Madonna staje się dla nas z niedostępnej i zimnej damy, panią z sąsiedztwa, która pragnie sprawdzić przy czym dziś bujają się na dyskotekach młodzi. W tym celu piosenkarka zaprasza do współpracy znanych i cenionych producentów imprezowych bitów takich jak Benny Benassi czy Martin Solveig. Owoce ich pracy są doskonałym podsumowaniem tego co dzieje się dziś we współczesnej muzyce rozrywkowej:
"MDNA" to album podszyty grubą warstwą elektronicznych bitów, syntezatorów i dance'owych melodii. Madonna, która zazwyczaj wskazywała innym drogę jaką ma podążać pop, zdjęła królewskie szaty i sama "służalczo" wydała album niewiele różniący się od płyt Rihanny czy Lady Gagi. Nikt jednak nie powiedział, że jest to ujma dla Amerykanki o włoskich korzeniach.

Madonna to najbardziej elastyczna piosenkarka naszych czasów, która w każdej kolejnej odsłonie daje się poznać od najlepszej strony i sprawia wrażenie jakby właśnie to wcielenie było jej prawdziwą skórą. "MDNA" jednak to nie tylko czysta rozrywka, teksty piosenek to swojego rodzaju opowieść ostatnich lat życia gwiazdy. A te obfitowały w wiele ważnych dla Madonny wydarzeń: rozstanie z mężem, nowi partnerzy i medialny szum wokół każdego nowego związku piosenkarki. Trudno więc wersy z "I F**ked up" czy "I`m a Sinner" uznać za przypadki. Myślę jednak, że mało kogo poza fanami "Starej" (tak pieszczotliwe fani Madonny nazywają swoją idolkę) zainteresuje co ma do powiedzenia w swoich tekstach wokalistka. Najistotniejsze są przecież skoczne i zaraźliwe bity przy których można się wyszaleć. A jest przy czym - żywiołowe "I`m Addicted" czy duszne i mocne "Gang Bang" to tylko niektóre z tych ciekawszych propozycji Maddie.

Madonna swoim dwunastym krążkiem nie tylko zaspokoiła rządzę fanów po dość nieudanym "Hard Candy" , ale zapewne znalazła rzesze nowych fanów spragnionych dobrego popu . Kilka utworów z albumu spokojnie ma szansę stać się przebojami, które trudno będzie przestać nucić. Nie zaryzykuję określenia "ponadczasowymi", bo jest to cecha którą oceni jedynie czas i słuchacze. Niemniej chcąc się naprawdę dobrze bawić warto zaopatrzyć się w "MDNA" i włożyć je pomiędzy "Born This Way" Lady Gagi oraz "Loud" Rihanny, wsadzając jednocześnie między bajki historie o artystycznej konkurencji tych pań, bo dla każdej z nich znajdzie się miejsce, o ile wciąż będą tworzyć dobry pop.
8/10

środa, 7 marca 2012

Ciemna strona słońca według Jakuba Nox Ambroziaka




Z Kubą rozmawiałam dla portalu Wiadomości24.pl jakiś czas temu. Chciałabym przedstawić go jakby ponownie, z nadzieją, iż znajdzie on kolejnego fana swojej twórczości. Słuchacze spragnieni powiewu świeżości w polskiej muzyce elektronicznej powini szybko nadrobić zaległości i posłuchać jego nowego krążka.

Nox zaprezentował go światu paręnaście tygodni temu pod przewrotnym tytułem ''The Dark Side of the Sun''. W rozmowie ze mną opowiedział o swojej płycie, procesie tworzenia i tym, kim są dla niego słuchacze.

Ja:Nazwą płyty nawiązujesz w jakiś sposób do legendarnego 'The Dark Side of the Moon' Floydów?

Jakub Nox Ambroziak: Moja pierwsza płyta 'No album EP', często określana była mianem 'ciemnej strony księżyca'. Pomyślałem sobie, że w tytule nowej płyty zmienię "moon" na "sun", przez co krążek zmieni trochę charakter.

Sun (słońce) kojarzy się powszechnie z radością, a ten krążek do radosnych nie należy...

Tak, jest bardzo "surowy"... Nie chodzi tu o samo słowo "Sun" lecz "Dark Side of the Sun", co oznacza "ciemna strona słońca", która de facto nie istnieje.

Surowy, mroczny, nieco psychodeliczny... Trudno mi sobie wyobrazić sukces takiej płyty na polskim rynku muzycznym. Czego właściwie oczekujesz? Znalezienia stałej grupy słuchaczy? Spopularyzowania takiego rodzaju muzyki?

Mam już stałą grupę słuchaczy, staram się ją powiększać. Dla mnie dużym sukcesem jest sam fakt że "Noon" objął patronat nad projektem. A taka muzyka ostatnimi czasy jest coraz bardziej popularna w Polsce za sprawą choćby "U know me records".

Stacje radiowe jednak wciąż mają chyba jakąś awersję do ambientu, industrialu i tym podobnych, mniej znanych gatunków...?

Myślę, że trzeba tylko dobrze trafiać do odbiorcy. Grałem już w Radio Roxy, Radio Koszalin, w Czwórce, Kampusie i paru innych. Nie narzekam na zły odbiór materiału przez stacje radiowe. A jak przedstawia się to ogółem w Polsce? Naprawdę nie jestem w stanie stwierdzić.

Nie interesuje Cię scena muzyczna na której tworzysz?

Interesuję mnie bardzo, na bieżąco sprawdzam nowe rzeczy z Warp Rec, U Know Me Rec, Brainfeeder czy Project Mooncircle. To bardzo uznane wytwórnie muzyki elektronicznej, reprezentujące muzykę na światowym poziomie

Mówiłeś, że tą płytę stworzyłeś dla siebie. Odważne podejście jak na tak młodego artystę. Kim jest dla ciebie w tym wszystkim słuchacz?

Słuchacz jest dla mnie recenzentem i odbiorcą. Muzykę tworzę dla siebie, a jeśli ktoś ją doceni, to tym bardziej jest mi miło. Aczkolwiek nie wymagam, aby komukolwiek podobały się moje kompozycje. Słucham dużo swojej muzyki, co daje mi sporo satysfakcji.

Jak wygląda u ciebie proces tworzenia muzyki? Możesz to opisać?

Nie chciałbym zdradzać wszystkiego... Pozostańmy może przy tym, że w swoich kompozycjach używam dużo sampli z płyt winylowych, trochę syntezatorów, fragmentów z filmów, czy własnoręcznie nagrywanych dźwięków. Wszystko to miksuje w programie FL Studio.

To od strony technicznej, a co się dzieje w głowie? Inspiracje? Włączając sprzęt, wiesz już co zrobisz czy to rodzi się dopiero później?

Inspiruję się innymi utworami, staram się z bazy dźwięków, które posiadam, stworzyć coś czym się emocjonuję, co mnie obecnie fascynuje. Nie mam zwykle w głowie utworów od A do Z. I często kawałki powstają pod wpływem impulsu, chwili. Chociaż nie zawsze tak jest. Czasem nad utworem pracuję pół roku, a czasem 10 minut, nie ma na to reguły

Czego możemy się spodziewać w związku z promocją płyty? Jakieś teledyski? Występy na żywo?

Tak, planowane jest nagranie teledysku na przestrzeni lutego/marca. Mam też sporo zaproszeń na granie koncertów live, jednak jestem bardziej nastawiony na pracę w studio. Rozpocząłem też prace nad czymś nowym.

Nowym albumem?

Tak dokładnie, ale nie chce nic więcej zdradzać. Tym razem będzie to coś zupełnie innego.

W takim razie nie będę naciskać. W ostatnim zdaniu wywiadu zawsze daję chwilę dla artysty. Jakbyś miał przekonać ludzi do kupna swojego albumu, to co byś powiedział?

Powiedziałbym, że warto mieć ten album w swojej kolekcji po pierwsze ze względów estetycznych, a po drugie dlatego, iż zawarty na niej materiał jest podsumowaniem mojej działalności w 2011 roku. Jednocześnie też EPka ta zamyka pewien etap w mojej twórczości, a otwiera nowy. Każdy ceniący sobie dobrą polską elektronikę słuchacz powinien mieć ten album na półce.Utwory z krążka ''The Dark Side of The Sun'' możecie posłuchać TUTAJ!